O nowych dżinsach i rybnych pulpetach

Przed wyjazdem na wakacje mąż kupił nowe spodnie, bo stare okazały się już za duże. :)

No dobrze, może jeszcze nie wygląda w starych jak pan na zdjęciu, ale te 7 kilo, które mąż zrzucił przez ostatni miesiąc, to sporo. Dżinsy są wyraźnie luźniejsze, więc żeby nie było pokusy „utrzymania ich brzuchem”, trzeba ten brzuch „docisnąć” nowymi spodniami w mniejszym rozmiarze. Ale te stare dżinsy zachowamy. A za rok zrobię mu w nich zdjęcie i wtedy z ogromną przyjemnością opublikuję je tutaj. ;)

A tymczasem zaczynamy drugi etap diety. Tym razem postanowiliśmy poszaleć i zacząć niekonwencjonalnie – od wtorku. ;) Oczywiście, ta ułańska fantazja była spowodowana tym, że wróciliśmy z wyjazdu w niedzielę wieczorem, w poniedziałek rano mąż szedł do pracy i nie było za bardzo szansy, żeby przygotować mu wyliczony zestaw posiłków. Więc w poniedziałek było jeszcze luźno i przyjaźnie, ale we wtorek wystartowaliśmy z drugim etapem.

Na dobry początek wybraliśmy sobie propozycję z poprzedniego miesiąca, której jeszcze nie przedstawiałam na blogu. Zestaw wyglądał następująco:

Śniadanie – kanapki z serem gouda plus sałatka z pomidorów i ogórków

Drugie śniadanie – sałatka owocowa z borówek amerykańskich, malin i jabłek, zagryzana chrupkim pieczywkiem

Obiad – kanapka z wędliną drobiową plus ukochana mężowska surówka z kapusty, pora i marchewki

Podwieczorek – pulpety rybne z ziemniakami

Kolacja – papryki zapiekane z kuskusem

Wszystkie kanapki  oczywiście robione tylko z ciemnego pieczywa, bez dodatku masła.

Te dwa dni potraktowaliśmy jako rozgrzewkę. Było smacznie, znów zjedliśmy coś nowego, co pewnie zapamiętamy na przyszłość. Mąż znów mruczał pod wąsem (którego zapuścił podczas urlopu :P), że się czuje za bardzo najedzony, ale już nie narzeka. :) Za to staramy się teraz więcej ruszać. Zaczęliśmy od spacerów (przynajmniej co drugi wieczór), a w przyszłym tygodniu może wreszcie wyciągniemy rowery.

A ja tymczasem zgłębiam wiedzę na temat indeksu glikemicznego. Znalazłam w internecie ciekawy artykuł na ten temat i niedługo chętnie podzielę się nabytą wiedzą.