O nowych dżinsach i rybnych pulpetach

Przed wyjazdem na wakacje mąż kupił nowe spodnie, bo stare okazały się już za duże. 🙂

No dobrze, może jeszcze nie wygląda w starych jak pan na zdjęciu, ale te 7 kilo, które mąż zrzucił przez ostatni miesiąc, to sporo. Dżinsy są wyraźnie luźniejsze, więc żeby nie było pokusy „utrzymania ich brzuchem”, trzeba ten brzuch „docisnąć” nowymi spodniami w mniejszym rozmiarze. Ale te stare dżinsy zachowamy. A za rok zrobię mu w nich zdjęcie i wtedy z ogromną przyjemnością opublikuję je tutaj. 😉 Czytaj dalej „O nowych dżinsach i rybnych pulpetach”

Jak nie przytyć na wakacjach

carbonara

Minął drugi tydzień „wakacji od diety”. Wróciliśmy z wyjazdu opaleni, wypoczęci i bez dodatkowych kilogramów. 🙂 Niestety, nie spełniły się moje nadzieje, że będzie okazja do spalenia kalorii dzięki aktywnościom fizycznym. Pogoda była i tak niezła (w ciągu ostatniego tygodnia padało w sumie chyba tylko półtorej doby), ale mimo wszystko nie dało się spędzać całych dni w jeziorze, a komary w mazurskich lasach bardzo skutecznie zniechęcały do dłuższych spacerów. Oczywiście, nie siedzieliśmy bez przerwy w jednym miejscu, korzystaliśmy z rozrywek typu rowerek wodny i dużo chodziliśmy, ale jednak liczyłam, że uda się więcej… Czytaj dalej „Jak nie przytyć na wakacjach”

Prezent losu

Kolejne dwa dni diety przypadły akurat na urodziny (wczoraj) i imieniny (dzisiaj) męża. I znowu okazało się, jak automatycznie działa człowiek i jak trudno wdrażać dobre nawyki jedzeniowe. 😉 Bo chciałoby się uczcić bohatera dnia (a nawet dwóch dni) jakimś lepszym obiadem, może ciastem czy innym przysmakiem. Chciałoby się jakoś umilić ten dzień – a tu nie wolno! Urodziny, imieniny – nieważne. Dieta jest twarda i mojego męża wczoraj i dzisiaj obowiązywały następujące posiłki: Czytaj dalej „Prezent losu”

Weekendowe smakołyki dla męża

19490047_1478796495511111_327473702_o

Miniony weekend był dla mnie bardzo przyjemny. Przede wszystkim odpoczęłam od gotowania. Niby nikt mnie do tego nie zmusza, niby sama wzięłam to na swoje barki – no ale od tej świadomości nie byłam bardziej wypoczęta. 😉

W każdym razie prawie całą sobotę spędziłam na uczelni, rozkoszując się ostatnim dniem zajęć, gdy tymczasem mój dzielny mąż realizował kolejny punkt diety. Na sobotę i niedzielę przygotował dla siebie (i częściowo dla mnie) taki zestaw: Czytaj dalej „Weekendowe smakołyki dla męża”

Refleksje Męża

Mój odchudzający się dzielnie mąż poinformował mnie dzisiaj, że:

  • „To jabłko i wióry całkiem oki” – tak podsumował swoje dzisiejsze dietetyczne śniadanie do pracy;
  • „Jak już skończy się ta dieta, to wiesz, co zjem?” „Co” – spytałam, czekając, że ciasto, lody, pizzę, kawał salcesonu. „Całą michę surówki”.

Czytaj dalej „Refleksje Męża”

Trzeci tydzień diety

Jak wspominałam w poprzednim wpisie, w niedzielę była u nas z wizytą nasza dietetyczka. Trochę porozmawialiśmy o tym, jak dieta przebiega, co jest szczególnie trudne, które z potraw są trudno jadalne lub ciężko wykonalne (placki i naleśniki z mąki razowej!), no i o postępach w odchudzaniu (zdaniem naszej ekspertki mąż chudnie trochę za szybko). Konkluzją była jej obietnica urozmaiceń w jadłospisie i przygotowaniu paru nowych zestawów, i nasza deklaracja – że będziemy bardziej się starać przestrzegać tych zaleceń (zwłaszcza jeśli chodzi o regularność posiłków). Czytaj dalej „Trzeci tydzień diety”